Blog mojej żony - zapraszam!!!

Nowości Strona główna KrakRower O mnie Plany Galeria Kontakt
Wyprawy rowerowe
   2006 r.
   2005 r.
   2002 r.
   2001 r.
   sierpień 2000 r.
   lipiec 2000 r.
   1999 r.
   1996 r.
   1995 r.
   1993 r.
   1992 r.
Podróże
   Indie 2015
Inne
   O podrożach
   Rower a GPS
   Licznik CM 414 M
   Ciekawostki
   O rumakach
   kumpli...
   ... i o moim
   Stare rowery
   Ankieta
   Książka gości
   LINKI
 
In Polish In English

zielona kropka Budapeszt na piechotę w jeden dzień

Skromne mapki z naszą trasą:

I etap zwiedzania; 114 kB II etap zwiedzania; 156 kB III etap zwiedzania; 155 kB Wyspa Małgorzaty; 110 kB

Znaleźliśmy się na Starym Mieście w Budapeszcie. Urokliwe kamieniczki, zaułki, kawiarnie, pomniki na długo pozostaną w mojej pamięci. Przed kościołem Macieja trafiamy na pokaz musztry paradnej. Obowiązkowo odwiedzam, płatną! Basztę Rybacką. Cena w 2001 roku to ok. 4 PLN. W drodze na zamek kupujemy kartki i znaczki. Zamek Królewski robi wrażenie z powodu swojej wielkości. Po chwili kręcenia się na zamku, schodzimy na bulwary Dunaju. Ja wspinam się na Wzgórze Gellerta a Janek obchodzi je bulwarami. Kiedyś był w Budapeszcie i już je widział. Na owej górze robię zdjęcie pleców pomnika Gellerta. Na szczycie góry znajduje się Cytadela, z której ponoć rozpościera się najlepszy widok na całą stolicę Węgier. Piszę ponoć, bo żałuję 5 PLN i nie wchodzę na nią.

Budapeszt, Góra Zamkowa, Kamienica przy ul. Úri 40, klasycystyczna fasada z 1830 r. Budapeszt, Góra Zamkowa, widok na Országház (Parlament) z  Halászbá-stya (Baszty Rybackiej) Budapeszt, Szabadság híd (Most Wolności)

Z Jankiem spotykam się pod Hotelem Gellerta. Na drugą stronę rzeki, do Pesztu, przechodzimy Szabadság híd (Mostem Wolności). Celem naszej wędrówki jest Vajdahunyad vára (Zamek Vajdahunyad) w dzielnicy XIV. Budowla ta ma stać na wodzie, ale po bliższych oględzinach okazuje się, że stoi w stawie. W stawie w którym jest więcej błota niż wody. Następnie udajemy się w stronę Wyspy Małgorzaty. Mamy to szczęście, że trafiamy na techno paradę. Kilkadziesiąt ciężarówek z naczepami a na nich roztańczone, roznegliżowane, umalowane dziewczęta i chłopcy. Muzyka techno, disco rozlega się wszędzie. Robię kilka zdjęć temu przedstawieniu. Na wyspę Małgorzaty udaję się sam. Janek czeka na ławeczce na samym początku wyspy. Na wyspie oprócz ruin gotyckiego klasztoru Franciszkanów nic nie przyciąga mojej uwagi.

Budapeszt, Vajdahunyad vára (Zamek Vajdahunyad) w dzielnicy XIV Parada Techno W naszym hotelowym pokoiku

Kłopotliwe bilety w BudapeszcieJeszcze tylko pokonujemy kłopot z kupnem biletów na autobus. Na 6 automatów biletowych tylko jeden, i to tylko ten ostatni działa. O 17 meldujemy się w recepcji hotelu po klucze. Na kolację kupuję sobie pół kilogramową puszkę, a sądząc po zdjęciu z etykietki to jakiś gulasz. Zawartość okazuje się przerażająca: sos jest przeraźliwie ostry. Mięso rzeczywiście jest ale w znikomej formie na trzech olbrzymich kościach. Na mięsie za to znajdują się kawały tłuszczu, których nijak nie da się przełknąć. Jankowi wygląda to na węgierski gulasz. Ja użyłbym raczej niecenzuralnych słów na określenie tego produktu. Uwaga dla innych turystów nie znających Węgierskiego. Na puszcze było napisane: Körömpörkölt (zdjęcie etykiety z tej puszki). W żadnym razie nie kupujcie tego produktu!!! No chyba, że macie stalowe szczęki i lubicie gryźć kości. Natomiast Janek zaskakuje mnie kolacją, którą przygotowuje dla siebie: pierwsze danie: zupa - barszcz biały, na drugie puree ziemniaczane. Wieczorem dzwoni moja przyszła żona. U niej, podobnie jak i u nas, wszystko w porządku.

Etykieta z pechowej puszki z Körömpörkölt; 61 kB

Skok do opisu wycieczki z roku 2001: Tu wersja ze zdjęciami i wersja bez zdjęć.

Strona tworzona w dniach 01-08-2002 - 30.11.2002

Ostatnia modyfikacja pliku: 9.03.2014, 2:34:33 CET

Jesteś

Fatal error: Allowed memory size of 134217728 bytes exhausted (tried to allocate 12 bytes) in /home/zieluk/ftp/licznik/counter.php on line 46