Blog mojej żony - zapraszam!!!

Nowości Strona główna KrakRower O mnie Plany Galeria Kontakt
Wyprawy rowerowe
   2006 r.
   2005 r.
   2002 r.
   2001 r.
   sierpień 2000 r.
   lipiec 2000 r.
   1999 r.
   1996 r.
   1995 r.
   1993 r.
   1992 r.
Podróże
   Indie 2015
Inne
   O podrożach
   Rower a GPS
   Licznik CM 414 M
   Ciekawostki
   O rumakach
   kumpli...
   ... i o moim
   Stare rowery
   Ankieta
   Książka gości
   LINKI
 
In Polish In English

Garmin GPSMAP 76s a rower - opinie użytkowników


 From: "Marek Adameczek" 
 To: el_zieluk@cyklon.chemia.pk.edu.pl
 Subject: Fw: Re: Garmin GPSMAP 76s a rower
 Date: Thu, 5 May 2005 14:25:49 +0200

 GPSMAP 76S- Przydatność na rowerze.

 Jako gadżeciaż kupiłem sobie kiedyś GPSMAP 76S. Miałem ambicje zrobić dokładną mapę Kampinosu. 
 Mapa nigdy nie powstała. Mam tylko masę śladów na dysku ;-) To pewnie dlatego, że w tym lesie 
 nie obawiam się zgubienia drogi na rowerze. Inaczej było w 2004 r. w G.Izerskich, 
 gdzie na szybko wieczorem sklejona mapa, następnego dnia pozwoliła mi uniknąć odmrożenia 
 tyłka na biegówkach. Pogoda zmienną jest... Ale to inne story. Na rowerze mam dwa podejścia:

 1. Jeżeli zależy mi jedynie na zebraniu śladu w celu późniejszego zrobienia mapy, 
 albo jadę agresywniej i istnieje ryzyko, że zaliczę glebę, wtedy GPS ląduje w plecaku. 
 Akurat mam taki malutki plecak, który ma dwie zalety. Po pierwsze jest mały i podłużny. 
 Po włożeniu małego nawet ciucha wypycha się na kształt grubej kiełbaski. Dzięki temu ma 
 minimalną powierzchnię styku z plecami co równa się suchym plecom (prawie). Ale to z GPSem 
 ma akurat mały związek ;) Po drugie, plecak ma w górnej części kieszonkę takiego rozmiary, 
 że wchodzi do niej GPS w pozycji pionowej. Dzięki takiemu układowi istnieje mała szansa 
 na skasowanie urządzenia przy przyziemieniu, a widoczność nieba jest o niebo (sic!) lepsza. 
 Niestety, jeśli zajdzie potrzeba dobrania się do GPSa, trzeba się zatrzymywać - czego 
 nie znoszę - i ściągać plecak.

 2. Drugie podejście jest praktyczniejsze na wycieczkach, gdzie nawiguje się po nieznanym terenie. 
 GPS ląduje wtedy w uchwycie na kierownicy. Mój uchwyt, to konstrukcja firmy trzeciej (nie Garmina) 
 i składa się z części mocowanej na kierownicy i zakończonej gumowaną kulką. Druga część to ramka, 
 w którą wkłada się GPSa. Też jest zakończona taką kulką. Jak można się domyślić, obie części 
 łączy ramię, a tworzący się układ dwóch przegubów kulowych, które można zblokować, pozwala dowolnie 
 ustawić urządzenie. Cała konstrukcja jest dość spora i wygląda, jak mały mapnik na wysięgniku. 
 Jak dla mnie, zbyt bardzo rzuca się w oczy. Uchwyt rowerowy Garmina jest mniejszy, ale wtedy 
 spory GPSMAP 76S musi się znaleźć na kierownicy. Mało który rower będzie miał tyle miejsca. 
 Poza tym, znacznie więcej nieba zasłania sobą kierowca. To pogarsza odbiór sygnału i tak już 
 gorszy w stosunku do podejścia plecakowego. Na szosie i w zimie nie powinno być to problemem, 
 ale w terenie mocno zielonym, albo pofalowanym gubienie sygnału może być denerwujące.
 Mój uchwyt wymaga minimalnego wolnego miejsca na kierownicy, ale GPS wystaje do przodu ze 20 cm, 
 biorąc na siebie pierwszy impet przy OTB. Na szczęście blokada przegubów poddaje się przy glebie, 
 czyniąc całą konstrukcję dość elastyczną. Tak więc szansa na zniszczenie uchwytu i GPSa nie jest duża.
 Teraz mała uwaga eksploatacyjna. GPS zamocowany na kierownicy trzęsie się niemiłosiernie. 
 Model GPSMAP 76S potrafi się wyłączyć z powodu drgań styków. Polecam podłożyć pod obie baterie 
 kawałki gąbki i podgiąć nieco styki baterii, żeby wszystko razem było ściśle spasowane. 
 Druga uwaga dotyczy żywotności baterii w niskich temperaturach. W podejściu pierwszym plecakowym 
 musi być bardzo zimno, żeby temperatura powietrza miała duży wpływ na żywotność baterii. 
 Natomiast GPS przy kierownicy czuje się podobnie, jak palce u nóg w zimie :). 
 Tyle, że nie ma ochraniaczy. Może zatem odmówić współpracy bardzo szybko.

 Ogólnie o GPSMAP 76S:
 + niezła antena - sporadycznie traci sygnał w zielonym lesie, i bardzo rzadko w gęstej mgle. 
   Działa na siedzeniu pasażera w samochodzie bez podgrzewanej szyby przedniej 
   i umieszczony na przyssawce pod szybą w samochodzie z szybą podgrzewaną,
 + duży wyświetlacz, który zawsze mógłby być większy (zwłaszcza w samochodzie)
 + za klawisze na froncie obudowy,
 + za mapy - po wgraniu w miarę dokładnej gotowej mapy leniwi nie muszą przygotowywać 
   sobie waypointów i tracków przed wyjazdem, tak jak użytkownicy GPSów bez map,
 + za wewnętrzną przetwornicę (jakiekolwiek źródło prądu 8-40V) i kabelek może go zasilić.

 - spore gabaryty mogą utrudniać zamocowanie na kierownicy rowerowej,
 - brak wbudowanej ładowarki akumulatorów (czy jakiś GPS ją ma?),
 - spore napięcie zasilania zewnętrznego – łatwiej byłoby podłączyć w zimie 
   4 ogniwa schowane pod kurtką, ale one dają tylko 6V (akumulatory 4,8V). 

 Podsumowując: GPS ogólnie jest świetnym wynalazkiem dla rowerzystów. Właśnie wróciłem z Jury, 
 gdzie miałem mojego 76S zamocowanego na kierownicy, a w nim mapę Nawigatora i waypointy zamków 
 z serwera grupowego. Oczywiście mapa w plecaku też jest bardzo przydatna. 
 Komfort związany z tym, że nie trzeba pilnować się szlaków, a nadal wiadomo dokładnie gdzie się jest, 
 to coś nie do pogardzenia. W nieznanym lesie naprawdę nie trudno się zgubić. Oczywiście można 
 jechać na kompas i zawsze kiedyś z lasu się wyjedzie, gdzie można będzie zlokalizować się na mapie 
 papierowej. Ale bywa tak, że uczestnicy wycieczki nie zawsze z radością przyjmują wiadomość, 
 że w wyniku małej pomyłki dystans do domu uległ potrojeniu ;). GPS pomaga tego uniknąć. 

                                                      Marek MANO Adameczek, maj 2005 r.
	


  From: "dostawca"
  To: "-=[zieluk]=-" 
  Subject: Re: Garmin GPSMAP 76s a rower
  Date:   Fri, 8 Apr 2005 16:02:57 +0200

 Witam,

 Faktem jest, że miałem przygodę z 76'. Jednak już od pewnego czasu jej/go
 nie posiadam. Więc moje spostrzeżenia mogą; lekko trącić znakiem
 przemijającego czasu.
 Niemniej: do czasu znalezienie odpowiedniego futerału na ten odbiornik
 kłopotliwe było jego użytkowanie tak na rowerze jak i podczas wędrówek
 pieszych po górach. Aż w końcu któregoś pięknego dnia 'trafiłem " na
 giełdzie (bo w zasadzie nigdzie indziej nie było/nie ma szans) pokrowiec na
 starą gsm Motorolkę (symbolu już w tej chwili nie pamiętam). Od tamtej pory
 zabawa z nawigacją stała się naprawdę fajna. Jeżeli chodzi o wyjazdy rowerowe
 to decydują role odgrywa tu rodzaj wgranej mapy i je dokładność. W
 odbiorniku który ja używałem była ona na owe czasy najnowsza i naprawdę
 sprawdzała się w terenie. W zasadzie nie przypominam sobie sytuacji by nawet
 w lecie mocno liściastym stracić sygnał. Faktem jest że w takich
 okolocznościach spada dokładność ale nie jest ona raczej wtedy wymagana
 (wyłączając geozabawę).

 Zalety w skrócie:
 - odpowiednia żywotność zasilania
 - duży wygodny wyświetlacz
 - obsługa 1 ręką
 - możliwość ustawiania kontrastu
 - wysoki ipx
 - fajna zabawa po zrzutach tras na PC
 - w obecnych czasach dobra cena rynkowa
 - bezawarynja praca
 - wygoda w użytkowaniu (z odpowiednim futerałem)
 - duża pamięć
 - wbudowany kompas i wys.-m

 Wady:
 - monochrom
 - energochłonne podświetlanie
 - duże rozmiary
 - brak możliwości ładowania aku bez ich wyciągania
 - masakrycznie wolne złącze 232
 - wolny procesor starej generacji
 - kiepskie odświeżanie ekranu (w stosunku do obecnych nowości)

 To w tej chwili tyle co przychodzi mi do głowy...

 Pozdrawiam

 WojtekPL
	


Date: Mon, 11 Apr 2005 10:52:57 +0200
From: Sławomir_Chrószcz 
To: "-=[el_zieluk]=-" 
Subject: Re: Garmin GPSMAP 76s a rower

Musiałbym pomyśleć. Wiesz - tak generalnie to ciężko mi byłoby pisać o 
konkretnych zaletach GpsMap76s, bo wcześniej miałem okazję wypróbować w praktyce 
  tylko jeden inny odbiornik. Czyli to co bym napisał mogłoby ewentualnie
stanowić o zaletach GPS'u wogóle, a nie tego konkretnego modelu :)

Sam 76s to przede wszystkim większy niż w etrexach wyświetlacz i wodoodporna 
obudowa. To chyba dosyć ważna cecha GPS'a na rower. Nie wyobrażam sobie 
mocowania np. PocketPC na kierownicy, żeby ryzykować iż zaleję go wodą 
przejeżdżając przez strumyk czy kałużę. Nie mówiąc o sytuacji w której na
trasie łapie mnie deszcz czy choćby mżawka.

Swoją drogą - to mam chyba jakiegoś wyjątkowego pecha, bo zawsze jak się 
wypuszczam gdzieś dalej to łapie mnie deszcz :)

Pozdrawiam
Chrószcz Sławomir
Rybnet
	


Masz własne doświadczenie z używaniem GPS na rowerze? Napisz swoją opinię. Na pewno umieszczę ją w tym miejscu.

Strona utworzona dnia 08-04-2005

Ostatnia modyfikacja pliku: 4.08.2011, 22:33:30 CEST

Jesteś

Fatal error: Allowed memory size of 134217728 bytes exhausted (tried to allocate 12 bytes) in /home/zieluk/ftp/licznik/counter.php on line 46